sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 25

Została wypchnięta naprzód nadal trzymana za ramię. Olivia chciała krzyczeć, lecz nie wiedziała co. Kręciła przecząco głową nie wierząc w to co się dzieje. Wydawało się to być jedynie koszmarem powtarzającym się od kilku dni. Powtarzała sobie, że takie rzeczy dzieją się tylko w kiepskich książkach i filmach. Teraz czuła jednak wiatr na plecach, silnie zaciśniętą rękę na ramieniu, a jej uszy drażnione były przez wrzask Steve'a pośpieszającego Joy. Nie wiedziała jak ma postąpić. Nie mogła pozwolić Life tak po prostu oddać się w ich ręce. Brała jednak pod uwagę to, że policja miała jakiś plan. Każdy kolejny krok przyjaciółki sprawiał, że Olivia zadawał sobie kolejne pytania. Co policja chciała zrobić? Jeżeli Joy dostanie się w ręce tej zgrai, będzie po wszystkim. Pozostało jej mniej niż pół drogi, gdy po prosu się zatrzymała. Olivia osłupiała wpatrując się w nią z przerażeniem i dezorientacją. Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać, a Olivia będąca w tym momencie środkiem przetargu ucierpiała otarciami na kolanach po kolejnym upadku.


Ich plan był nierealny. Była tego całkowicie świadoma. Wiedziała, że jest to droga bez powrotu. Młoda policjantka, miała zginąć. Poświęcić się, by Olivia i Joy mogły żyć. Nie przypuszczała, że policja jest w takich sprawach aż tak bezradna. Miała dwa wyjścia. Oddać się w ich ręce ratując Olivię, lub zrobić krok w tyłu i uciec co oczywiście nie wchodziło w grę.
-Rusz się! No rusz się!- Krzyczeli miotając Olivią.
-Najpierw ją puśćcie. Czekam na nią, jeżeli dojdzie do połowy i będę wiedzieć, że jest bezpieczna, nie będę sprawiać problemów - Zaproponowała Joy. Za plecami słyszała policjantów karcących ją za jej postępowanie.
-Niech będzie.- Po usłyszeniu tych słów odetchnęła. Olivia wypchnięta ruszyła szybko w stronę przyjaciółki.
-Przepraszam.- Powiedziała Olivia. Gdy do Joy dotarły jej słowa poczuła wściekłość. Niewinna niczemu Olivia, przez ponad tydzień siedziała w zamknięciu z mężczyznami, którzy w stu procentach nie traktowali jej należnie. Skrzywdzili ją, a wszystko przez to, że pomylili ją z Life.
-Dlaczego mnie przepraszasz, głupia?- Spytała powstrzymując płacz.- Ja powinnam przeprosić.
-Co teraz?- Spytała szeptem będąc krok przed nią.
-Harry bardzo cię kocha. Pilnuj go, bo może zrobić głupotę.- Rzuciła w tym momencie zamieniając się stronami o krok.
-Joy, co powiedziałaś?!- Krzyknęła Oliv, gdy doszło do niej, że było to pożegnanie. W tym momencie podbiegło do niej kilku policjantów zatrzymując ją i przenosząc w bezpieczne miejsce. Jej paniczny krzyk ranił uszy funkcjonariuszy. Joy odwróciła się sprawdzając czy jej przyjaciółka jest bezpieczna. Uśmiechnęła się do siebie opuszczając ręce i odwracając się z powrotem do porywaczy.
-Ręce do góry!- Krzyknął jeden z nich mierząc w nią bronią.- Idź po nią!- Dodał uderzając w plecy jednego ze swoich.
Cała ta akcja mogła wyglądać na całkowicie nieprofesjonalną. Wszystko wyglądało jak gdyby zmierzało w najgorszym kierunku. Joy w jednej chwili została przeciągnięta na stronę porywaczy.
-To nie koniec.- Powiedziała roztrzęsionym głosem. Jeden z nich zaśmiał się chcąc wepchnąć ją do samochodu, gdy nagle rozległ się odgłos głuchego strzału. Ciało Joy w ułamku sekundy zostało pokryte krwią mężczyzny postrzelonego w głowę. Sekundę później na ziemię upadł kolejny mężczyzna. Był to pokaz zdolności snajperów ukrytych w daleko oddalonych budynkach. Joy tak jak było w planach, chciała ukryć się za autem porywaczy, lecz nie było to tak proste jak było w planie. W mgnieniu oka stała się żywą tarczą ostatniego z porywaczy.
-Dajcie mi odejść, albo rozpierdolę jej łeb!- Krzyknął przystawiając jej pistolet do skroni. Policjanci opuścili bronie, a jeden z nich dał znać snajperom, że akcja jest przerwana. Oprawca oddalał się powoli w stronę auta, by móc do niego wsiąść. Otworzył drzwi i wypuścił dziewczynę z rąk. Szybko odpalił samochód i odjechał z piskiem opon. Na jego nieszczęście trafił na kolczatki i nie mógł jechać dalej. Policja zgarnęła go do samochodu z zamiarem zatrzymania go do rozprawy. Joy pojechała ambulansem na pogotowie tak jak Oliv. Na miejscu opatrzyli jej rany po zadrapaniach spowodowanych przez porywaczy. Po chwili zauważyła, że na sąsiednim łóżku leży Olivia. Była nieprzytomna, pewnie przez całą tą akcję i ostatnie dni spędzone  w jakimś odrażającym miejscu. Joy zobaczyła, że na jej twarzy jest trochę siniaków. Po chwili jednak zjawiła się  pielęgniarka, która położyła Oliv na brzuchu. Joy zobaczyła, że na plecach dziewczyny jest wiele opatrunków. Nie udało jej się więcej zobaczyć, gdyż pielęgniarka zasłoniła jej widok wielką kotarą między łóżkami. Joy była przerażona tym wszystkim, co się stało, co tak naprawdę powinno przytrafić się jej.



Oliv obudziła się bardzo zmęczona. Obok łóżka zobaczyła Harrego, Zyna, Amelię, Louisa, Joy, Nialla i Liama. Nie pamiętała jak się tu znalazła. Ostatnimi momentami jakie pamiętała był odgłos strzału tuż obok jej ucha. Później straciła przytomność. Prawdopodobnie wiązało się to z odwodnieniem organizmu, przemęczeniem i stresem związanym z ostatnimi wydarzeniami. Wszyscy wokół niej spali, więc przypuszczała, że jest noc. Mimo tego wszystkiego czuła się szczęśliwa. Wiedziała, że już nic nikomu nie grozi, a jutro zaczną wszystko od nowa.



W przeciągu kilku następnych dni zbliżyli się do siebie i zaczęli doceniać to co mają. Jednak ten nastrój utrzymywał się tylko do dwóch lat, czyli do czasu aż Joy doprowadziła swoją wytwórnię na sam szczyt. Stała się bardzo szybko popularną producentką, zespoły z całego świata starały się o nagrania z jej udziałem. Wszyscy się jednak tego spodziewali, gdyż dziewczyna Louisa Tomlinsona po prostu musiała być popularna. Jednak wszystko mogłoby być sielanką, gdyby nie pewien incydent, którego świadkiem był Harry. Przyłapał Joy całującą się z członkiem jednego z zespołów, które promowała. W sumie Harry zdał sobie sprawę, że spędzali z tym zespołem wiele czasu, nawet po godzinach. Gdy połączył fakty zrozumiał, że nie do końca mylił się co do Joy. Postanowił powiedzieć o wszystkim Louisowi. Na jego nieszczęście ten mu nie uwierzył, a gdy doszło do awantury i wszyscy się zbiegli, został oskarżony o wypominanie przeszłości. Ku zdziwieniu wszystkich zebranych Life broniła Harrego i powiedziała wszystkim o romansie, który trwał od kilku miesięcy. Powiedziała, że związek z Lou był fikcją od samego początku i wszystko co robiła miało jej polepszyć sprzedaż i promocję swoich dzieł. Wytłumaczyła im, że cokolwiek co ona względem całej ich paczki robiła było kłamstwem. Miała zamiar im już dawno to powiedzieć jednak nie było okazji, a skoro właśnie się nadarzyła t z niej skorzystała. Louis zdenerwował się i powiedział, że nie musi bronić jego przyjaźni z Harrym, która już i tak dawno nie istnieje. Jednak Joy nadal była śmiertelnie poważna, po prostu wyszła z mieszkania. Na drugi dzień jej rzeczy odebrał szofer. W taki właśnie sposób ulotniła się z ich życia, bez jakiegokolwiek pożegnania. Nikt do końca nie mógł powiedzieć, co było prawdą, a co kłamstwem w jej ustach.






KONIEC?